anima humana logo stowarzyszenie anima humana opp poczta anima humana
Wybierz język... flaga polska flaga niemiecka

renata czernecki zdjecie

Abyśmy byli...

„...na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu. (Mat. 20,28)

*

Po raz pierwszy odwiedziłam Panią Anielę latem 2014r. Weszłam do domu, w którym opieka rodziny nad osobą starszą trwała już co najmniej 4 lata. Byłam świadkiem pięknych relacji między synową, a teściową.

Ja nie pracowałam, byłam na świadczeniu przedemerytalnym i mogłam opiekować się Babcią – tak zwracała się p. Urszula do swojej teściowej –i chciałam opiekować się Babcią w domu– powiedziała Pani Urszula.

Moje spotkania z rodziną były możliwe dzięki nawiązanej współpracy pomiędzy Stowarzyszeniem „Anima Humana”, a Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Mikołowie. W ramach tej współpracy wolontariusze Stowarzyszenia odwiedzają m.in. rodziny, które opiekują się swoimi starszymi bliskimi w ich domach, aby mogli "złapać oddech". I tak poznałam rodzinę Pani Anieli.
Raz w tygodniu drogi prowadziły mnie do domu, w którym spotykałam się z cierpliwością, pokorą ale i radością. Zawsze byłam witana z uśmiechem i wiedziałam, że tam na mnie czekają.

Byliśmy z mężem wyczerpani psychicznie. Babcia miała dni, w których wydawała jednostajne dźwięki. Nie wiedzieliśmy dlaczego tak robi, czy coś ją bolało, czy może było to złośliwie? To naprawdę było trudne do przeżycia i powodowało w nas zwątpienie, że nie podołamy zadaniu i będziemy musieli oddać ją do domu opieki. Ja jestem wychowana w szacunku do osób starszych. Co to się dziś stało z tym szacunkiem? – pyta Pani Urszula.

Podczas spotkań ćwiczyłam z Panią Anielą pisanie, liczenie, pamięć. Czytałam jej książki i oglądałyśmy razem kalendarze ze zdjęciami kotów. W tym domu były dwa, potem doszedł jeszcze jeden, którego Pani Urszula przygarnęła. Widziałam jak Pani Aniela cieszyła się na widok przychodzących do jej pokoju kotów. Kiedyś synowa posadziła kota na jej kolanach. Sprawiło to babci ogromną radość, próbowała pogłaskać kota, ale przeszkadzały jej w tym niedowłady w rękach, które pogłębiały się u niej z dnia na dzień.

Jeżeli ma się wsparcie z zewnątrz to trudności w opiece nad osobą obłożnie chorą dają się pokonać – mówi Pani Urszula. Dla nas ogromnym wsparciem była opieka pielęgniarki. To ona pokazywała nam jak mam dbać o babcię. Zawsze mogliśmy liczyć na opiekę lekarską – dodaje Pan Stanisław, mąż Pani Urszuli, a syn Pani Anieli . – Kiedy była potrzebna pomoc lekarza pierwszego kontaktu, bezzwłocznie ją otrzymywaliśmy. Z pogotowiem było różnie. Wsparciem była dla nas obecność wolontariuszki ze Stowarzyszenia „Anima Humana”.

Pamiętam jedno z ostatnich spotkań, kiedy Pani Aniela rozchorowała się bardzo poważnie. Miała problemy z odkrztuszaniem i oddychaniem. Pani Urszula była mocno zaniepokojona. Jej zatroskanie było tak duże, że zauważyłam je od razu gdy weszłam do ich domu. Wiedziałam, że coś się stało. Potem opowiedziała mi, że był lekarz, że babcia jest chora. Tak bardzo była zmartwiona.

Nie miałam doświadczenia w opiece nad osobą starszą, byłam tylko wychowywana w szacunku do osób starszych. Moja bliska kuzynka opowiadała mi jak ona opiekuje się swoją mamą. Brak wiedzy powoduje, że boimy się podjąć decyzję, ale dobre wychowanie wskazuje drogę jak należy postąpić. Teraz o wiele łatwiej jest opiekować się osobami starszymi. Są łóżka rehabilitacyjne, pampersy dla dorosłych, środki farmaceutyczne, kosmetyczne do pielęgnacji. Wszystko to ułatwia opiekę nad osobą starszą – dodaje Pani Urszula

Odwiedziłam Panią Anielę. Drzwi otworzyła mi synowa, tak jak zawsze, ale widzę, że jest bardzo zmęczona. Witam się z Panem Stanisławem i zauważam, że on też jest wyczerpany. Myślę jak mogę im pomóc? Krótka rozmowa przed wejściem do pokoju Pani Anieli, wymiana uśmiechów. Potem przepyszna herbata, którą zawsze byłam goszczona. Rozmawiamy z Panią Urszulą. Rozmowa zawsze pomaga.

Nie wiem, czy dobrze spełniłam swój obowiązek. Staraliśmy się opiekować babcią jak najlepiej. Gdy była w szpitalu kuzynka męża zapytała teściową czy chce być w domu opieki? Babcia odpowiedziała, że chce być w domu z rodziną. I tak spełniła się jej wola . Było mi ciężko, czułam często wyczerpanie psychiczne ale zawsze mogłam liczyć na pomoc swojego męża. Pamiętam moment kiedy zadzwoniono do nas z domu opieki i poinformowano, że zwolniło się miejsce i możemy oddać babcię. Widziałam jak mąż mocno to przeżywał, jak potrzebował mojej siły, by się nie poddać. I nie poddaliśmy się.

Pamiętam dzień wiosenny i piękną pogodę. Rozmawiałam z Panią Anią na temat budzącej się przyrody. Powiedziała mi wtedy, że z mężem czasami jadą na wycieczkę rowerową do lasu i to są piękne chwile, żal jej tylko było babci, która już nie wstawała z łóżka i nie mogła dzielić z nimi radości z piękna świata stworzonego przez Boga.

Gdyby nie było Urszuli – mówi Pan Stanisław – to nie dałbym rady. Nie mogłem liczyć na pomoc siostry. Dzięki żonie udało mi się spłacić dług wobec mojej mamy, która mnie urodziła i wychowała. Dzięki Usi mogłem uczestniczyć w opiece nad moja mamą. To ona nad wszystkim czuwała.

Święta Bożego Narodzenia, Święta Zmartwychwstania Pańskiego – przychodziłam składałam życzenia. Zawsze czekał na mnie prezent – świeczka, herbata i czekoladki. Widziałam reakcję Pani Anieli, która na słowa synowej, że babci będzie przykro, gdy tego nie wezmę, spoglądała na mnie i się uśmiechała.

*
Po śmierci babci Proboszcz naszej Parafii organizuje spotkanie dla tych, którzy odprowadzili w ostatnim czasie swoich bliskich do Domu Pana. Muszę powiedzieć, że to jest dobre spotkanie – mówi Pani Urszula.– Bardzo nam pomaga. Ból, który czujemy po odejściu babci zmniejsza się i już potrafię sobie wytłumaczyć całą tę sytuację. Inni też tak samo jak ja czują ból.

Dziś zapalam świeczkę tę samą, którą otrzymałam od Pani Anieli. Pamiętam o niej jest w moich wspomnieniach. Modlę się za nią. Dziękuję Panu Bogu, że poprowadził mnie taką drogą na której spotkałam Anielę, Urszulę i Stanisława. Byłam świadkiem pięknych relacji rodzinnych aż do końca życia Pani Anieli.

Piszę byście wiedzieli, że to jest możliwe.

Renata – wolontariuszka Stowarzyszenia „Anima Humana”
Imiona w opowiadaniu zostały zmienione na prośbę Rodziny.


Chcesz aby Nasza działalność dalej się rozwijała?
dotacja anima humana
Strona główna   Aktualności   Kontakt   Kopiowanie całości lub fragmentów bez zgody autora zabronione. monitoring pozycji admin Czernecki Dariusz Google